FANDOM


Perspektywa Ady Edytuj

Zniechęcona odpuściłam. Disco polo jednak nie zalicza się do moich ulubionych gatunków muzycznych. Czy ta dziewczyna jest nienormalna?  Włączyłam muzykę z „Jak wytresować smoka 2”. Swoją drogą… No cóż, obie części niezłe… Ale słabo przedstawione gatunki. I nie mają aż tylu umiejętności. Chociaż nie, to akurat się zgadza, bo dopiero później smoki je zyskały. Ale od razu widać, że nawet interwencja pół-smoka nie była tu potrzebna. Wystarczy, że poznajdywali jakieś zapiski wikingów z nazwami smoków… Coś, o czym ludzie dziś myślą, że to były nazwy ich wymyślonych potworów. Co do potworów natomiast… Wychowawczyni uznała, że nie angażuję się w życie klasy… Więc wyznaczyła tą Yue, żeby mnie zaangażowała. Szkoda, że nie wie, że to niemożliwe… Tak czy siak,  odbywałam kolejne wycieczki po szkole i nie odmawiałam, dopóki Yue nie chciała mi pokazać pokoju nauczycielskiego. Wtedy kategorycznie odmówiłam. Wśród ludzi jestem prawie bezbronna, bo nie mogę się zmienić w smoka.

- Czemu nie chodzisz na W-F tak w ogóle? – zainteresowała się nagle Yue.

- Nie mogę,  ale rodzice nie mogę przyjść do szkoły i tego powiedzieć, więc tylko regularnie piszą mi usprawiedliwienia – skłamałam nawet nie krzyżując palców. Całe moje życie to głównie kłamanie. Ludziom. Smokom mówię prawdę.

- Aha. Chodź, zapoznam cię jeszcze z Garadielą i Jagodą – powiedziała.

- Z Garadielą już się poznałam – mruknęłam.

- Wiesz, jesteś podobna do Anji – powiedziała nagle Yue.

- Co? Ja? Do niej? Zwariowałaś?

- Nie. No wiesz, ona też jak na początku była wrogo nastawiona, woli spędzać czas sama, chodzi do lasu i nie zostaje uznana za szurniętą i przeżywa i chyba nie widzi tam nic niezwykłego, zawsze wszystko wie, czasem to prawie jakby czytała w myślach… - zaczęła wyliczać. Zatkało mnie. Nie dałam jednak tego po sobie poznać i zachowałam jasność umysłu.

- Nie, my nie jesteśmy w ogóle do siebie podobne – zaśmiałam się.

- Jak uważasz – wzruszyła ramionami. – Hej Gara, Haj Jagoda!

- Gara? – zdziwiłam się, ale po zerknięciu do myśli Yue zobaczyłam, że mówią tak w skrócie na Garadielę.

- Mówimy tak na Garadielę – wyjaśniła, już niepotrzebnie, Yue.

- Rozumiem – powiedziałam. Nagle zauważyłam ruch na boisku. Podeszłam do okna na szkolnym korytarzu i spojrzałam w kierunku drzew. Mało brakowało, a od razu bym tam zemdlała. W krzakach siedział sobie nikt inny jak Misza, w postaci tej mglistej, ledwo widocznej. Odszukała mnie wzrokiem.

… Po co przyleciałaś? Całkiem cię pogięło?...

… Nudziło mi się… Ziewnęła.

… Jesteś totalną idiotką!...

… Ty większą!...

… O wypraszam sobie…

- Ada? Czemu tak patrzysz w to okno? – spytała Yue.

- Sorki, zamyśliłam się – powiedziałam odwracając się do dziewczyn i uśmiechając. Sztucznie, ale tego nie zauważyły.

- To chodź idziemy dalej - powiedziała Yue.

-  Nigdy więcej - zakończyłam już w domu opowiadanie rodzicom.

- Idź na jakiś lot może żeby odsapnąć - poradziła mama wiedząc, że to zawsze mi pomaga.

- Świetny pomysł! - ucieszyła się Misza.

- Sama - warknęłam.

-Okej wiem, wkurzyłam cię. Spoko, ja pogadam z Kaskadą, Sorą i Sky. A nie, czekaj, z Sorą i Sky, bo Kaskada gdzieś zniknęła - powiedziała. Chyba się przyzwyczaiła, że miewam różne humory…

Postanowiłam odwiedzić sobie Góry Smocze. Dawno tam nie byłam. Żyje tam sporo smoków, które perfekcyjnie opanowały umiejętność kamuflażu. Dotarłam tam bardzo szybko. Moją uwagę niemal od razu przykuły smoki. Ludzie by ich oczywiście nie zobaczyli, ale z lotu ptaka, a raczej smoka mam jednak odrobinę większe pole widzenia. I ewentualne smoki w dziurach też widzę. Nawet, jeśli mam wadę wzroku. Dobrze przeczytaliście. Półsmok, który powinien wszystkie zmysły mieć wykształcone idealnie, ma wadę wzroku… I jeszcze w postaci smoka nie ma okularów. Ale w zamian za to mam o wiele lepszy słuch i węch. No i nie tylko widziałam te smoki (w postaci plam), ale i wyczuwałam i słyszałam. Zapikowałam w dół i w ostatniej chwili rozłożyłam skrzydła. Zaraz też zobaczyłam z jakimi smokami mam do czynienia. Była to bardzo wiele smoków górskich, różnych - lapisu, szmaragdu, agatu, rubinu, szafiru… bursztynu nie było i nie widziałam też diamentu. Nie było to stado, te smoki po prostu akceptowały się na jednym obszarze. Natychmiast zauważyły moją obecność. Okrążyły mnie. Typowe… Żyją osobno, ale zagrożenia pozbywają się wspólnie…

-Cześć - powiedziałam. - Jestem Ada…

- Mamy gdzieś kim jesteś! - usłyszałam głos. Odwróciłam się w tamtą stronę. W moim kierunku szedł smok górski diamentu! No, to jest rzadkość! Ewidentnie robi tu za „przywódcę” jeśli w razie niebezpieczeństwa trzeba zapanować nad smokami.

-  Jestem też półsmokiem… - rzuciłam, jakby od niechcenia.

- A to już jest ciekawsza informacja - prychnął. - Udowodnij!

- Proszę bardzo - zmieniłam się w człowieka, a po dłuższej chwili z powrotem w smoka. - Już mi wierzycie?

-Już tak. Przepraszam za ten naskok, ale niecodziennie mamy gości… Inne smoki nas denerwują, bo zwykle są mniej ostrożne - wyjaśnił.

- Spoko, rozumiem - uśmiechnęłam się. - Macie na przykład coś do jedzenia?

-Jesz mięso? - spytał smok. Inne już się rozeszły, widząc, że nie jestem nikim niebezpiecznym.

-   Eee… Nie bardzo…

- Spokojnie, przyniesiemy ci ryby - koło Glansa stanęła smoczyca tego samego gatunku.

Spędziłam ze smokami bardzo miłe popołudnie i wieczór. Najbardziej zainteresowane były maluchy, o wiele przyjaźniej nastawione niż dorosłe smoki. Siadły w kółku wokół mnie i żądały opowiadania jakichś historii. Więc im opowiedziałam jak wygląda Europa, gdzie mieszkam, z kim mieszkam, o paru moich pobytach w lochach… Kto by pomyślał, że historie z prawdziwego życia mogą sprawić, że maluch będzie Cię słuchał z zapartym tchem? Na pewno nie ja…

-  No wybaczcie, muszę wracać - powiedziałam, kiedy księżyc już zaczął wschodzić.

-  Słyszycie? Ada musi lecieć - powiedział Glans. Z różnych stron dało się słyszeć smocze matki, wołające swoje dzieci.

-  Odwiedzisz nas jeszcze? - spytała z nadzieją młoda górska agatu.

- Oczywiście Lilla - powiedziałam, ponownie wprawiając ty maluchy w zachwyt. Strzeliłam plazmą w górę i wzbiłam się w powietrze. Na nocnym niebie byłam niewidoczna, więc jedynie uważając na samoloty dotarłam bezpiecznie do domu.

Kolejne dni mijały w miarę spokojnie. Dzięki wrodzonemu darowi przekonywania udało mi się namówić wychowawczynię, abym została wyzwolona od Yue. Nie żebym nie lubiła dziewczyny, ale wolę być sama. Jedna tylko rzecz się nie zgadzała. Co jakiś czas miałam dziwne uczucie, że ktoś grzebie w mojej głowie! Było to zwykle przelotne, ale na przykład na takim polskim trwało to prawie całą lekcję, więc skupiałam się na dokładnym powtarzaniu w myślach słów nauczycielki, albo myśleniu jakichś miłych rzeczy na jej temat. Lub myśleniu o zadaniach. Czułam, że obserwator nudzi się czytaniem takich rzeczy, ale o to chodziło. Choć i dla mnie było to męczące. Miałam już serdecznie dosyć i chciałam, żeby to się skończyło. Ale… zacznę gdybać. Co by było, gdyby to się skończyło? Jakby to było, żeby problem po prostu zniknął? Ech… Nigdy tak nie jest. Problem zawsze trzeba rozwiązać albo się go pozbyć.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki